„Nowa ja” zaczyna się… we wrześniu
Nowy zeszyt, nowy planner, nowe postanowienia, może nawet nowy ładny talerz, bo przecież tym razem naprawdę się uda. Będę mieć dobre wyniki, regularnie ćwiczyć, zdrowo się odżywiać i oczywiście w końcu dobrze organizować swój czas.
Dlaczego właściwie wrzesień tak łatwo kojarzy nam się z nowym początkiem? Skąd nagle bierze się potrzeba uporządkowania całego życia? I dlaczego podobne myśli pojawiają się w poniedziałek, na początku stycznia albo w dniu urodzin?
To niekoniecznie przypadek. Psychologia opisuje zjawisko, które pomaga wyjaśnić, dlaczego niektóre momenty w czasie mogą zwiększać naszą gotowość do rozpoczęcia czegoś nowego.
Mowa o fresh start effect, czyli efekcie świeżego startu.
—
Czym właściwie jest „fresh start effect”
Fresh start effect to tendencja do podejmowania działań związanych z naszymi celami częściej po tzw. temporal landmarks – znaczących punktach w czasie, które wyznaczają początek nowego okresu. Może nim być pierwszy dzień roku, miesiąca czy tygodnia, ale również urodziny, początek semestru czy rozpoczęcie nowego etapu życia.
Dai, Milkman i Riis (2014) sprawdzili, czy takie momenty rzeczywiście wiążą się ze zwiększoną motywacją do realizowania celów. W swoich badaniach analizowali m.in. wyszukiwania informacji dotyczących diet, wizyty na siłowni oraz deklaracje związane z podejmowaniem różnych zobowiązań. Okazało się, że aktywność związana z celami wzrastała po temporal landmarks. Co ciekawe, nie dotyczyło to wyłącznie Nowego Roku, podobny efekt obserwowano także na początku tygodnia, miesiąca czy semestru.
Wygląda więc na to, że niektóre daty stają się dla nas czymś w rodzaju psychologicznych punktów orientacyjnych. Pomagają podzielić czas na „przed” i „po”, a tym samym spojrzeć na to, co było wcześniej, trochę inaczej.
—
Dlaczego „nowy początek” działa na nas tak mocno?
Jednym z wyjaśnień jest psychologiczne oddzielenie obecnego „ja” od tego, jakie byliśmy wcześniej. Kiedy zaczyna się nowy okres, łatwiej potraktować wcześniejsze niepowodzenia jako zamkniętą historię.
„Tak, przez ostatnie trzy miesiące nie ćwiczyłam, odkładałam naukę i spędzałam zdecydowanie za dużo czasu na telefonie. Ale to była stara ja. Od września będzie inaczej”.
Brzmi trochę naiwnie? Okazuje się, że może mieć swoje psychologiczne uzasadnienie. Dai, Milkman i Riis (2015) przeprowadzili serię pięciu eksperymentów, w których badali wpływ temporal landmarks na rozpoczynanie realizacji celów. Wyniki sugerowały, że momenty postrzegane jako początki nowych okresów zwiększały gotowość do podjęcia działań związanych z celami.
Badacze zwracają uwagę na rolę tego, jak postrzegamy własną przeszłość. Nowy początek może sprawić, że wcześniejsze błędy i niedoskonałości wydają się mniej związane z naszym obecnym „ja”. Dzięki temu łatwiej spojrzeć na siebie bardziej pozytywnie i uwierzyć, że tym razem możemy postąpić inaczej.
Nie oznacza to oczywiście, że 1 września czy 1 stycznia wymazują nasze wcześniejsze zachowania. Zmienia się raczej sposób, w jaki je interpretujemy. Kilka miesięcy bez regularnego ćwiczenia można potraktować jako dowód na własną niesystematyczność albo jako etap, który po prostu się zakończył. Ta druga perspektywa daje więcej przestrzeni na rozpoczęcie czegoś od nowa.
—
„Mental accounting”, czyli dzielenie życia na rozdziały
W tym miejscu pojawia się jeszcze jedno ciekawe pojęcie – mental accounting. W psychologii odnosi się ono do sposobu, w jaki porządkujemy i kategoryzujemy różne doświadczenia. Jednym z przejawów takiego porządkowania jest dzielenie czasu na mniejsze, znaczące okresy.
Nie myślimy przecież o swoim życiu wyłącznie jako o jednej ciągłej osi czasu. Mówimy: „przed studiami”, „po przeprowadzce”, „w zeszłym roku”, „od września”. Takie określenia pozwalają nam tworzyć mentalne granice między poszczególnymi etapami.
Dlatego 31 sierpnia i 1 września, choć dzieli je tylko jeden dzień, mogą mieć dla nas zupełnie inne znaczenie. Pierwszy może oznaczać koniec wakacji, a drugi początek nowego semestru i powrót do codziennej rutyny.
Takie podziały pomagają nam uporządkować doświadczenia i spojrzeć na nie z większego dystansu. Dzięki temu łatwiej pomyśleć „w tamtym okresie mi nie wyszło” niż „taka już jestem”. To niewielka różnica w sposobie formułowania myśli, ale może mieć znaczenie dla tego, jak postrzegamy siebie i swoje możliwości.
—
Dlaczego właśnie wrzesień?
Wrzesień jest szczególnie ciekawym przykładem temporal landmark, ponieważ dla wielu osób oznacza coś więcej niż początek kolejnego miesiąca. Wiąże się z końcem wakacji, rozpoczęciem roku szkolnego, powrotem do pracy i zmianą codziennej rutyny.
Nie chodzi oczywiście o to, że we wrześniu dzieje się z naszym mózgiem coś wyjątkowego. Znaczenie tego miesiąca wynika przede wszystkim z naszych doświadczeń i kulturowych skojarzeń. Od dziecka uczymy się, że wrzesień oznacza początek kolejnego roku szkolnego, nowe zajęcia, nowych nauczycieli, nowe zeszyty i nowe plany.
Nic dziwnego, że po latach podobny schemat może nadal działać. Nawet jeśli nie wracamy już do szkoły, początek września może uruchamiać myślenie o organizacji, planach i powrocie do regularnego trybu.
Wrzesień staje się więc czymś w rodzaju psychologicznej granicy. Nie zmienia nas z dnia na dzień, ale daje wyraźny moment, który możemy wykorzystać jako symboliczny początek kolejnego etapu.
—
Ale „nowa ja” nie zawsze działa
Jest jednak pewien haczyk. Skoro określone momenty mogą pomagać nam rozpocząć realizację celów, łatwo wpaść w pułapkę odkładania wszystkiego do kolejnego „nowego początku”.
„Od poniedziałku zacznę ćwiczyć”.
„Od września będę się regularnie uczyć”.
„Od pierwszego ograniczę wydatki”.
Brzmi znajomo?
Koo i współpracownicy (2020) zwrócili uwagę na drugą stronę temporal landmarks. W swoich badaniach sprawdzali, jak oczekiwanie na zbliżający się punkt graniczny wpływa na motywację do kontynuowania realizacji celu. Wyniki sugerowały, że perspektywa nadchodzącego „nowego początku” może czasami zmniejszać bieżący wysiłek.
Dlaczego? Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że zaczynamy mocniej oddzielać nasze obecne „ja” od przyszłego. Skoro za kilka dni, tygodni czy miesięcy ma rozpocząć się nowy etap, łatwo pomyśleć: „teraz już nie ma sensu się starać, zajmę się tym później”.
I tak powstaje całkiem wygodna wymówka. Wrzesień ma być początkiem nowego rozdziału, więc równie dobrze można zacząć odpuszczać już w sierpniu.
Dlatego świeży start może być pomocny, ale nie warto przerzucać całej odpowiedzialności na swoją przyszłą wersję. Przyszła ja nie jest przecież magicznie bardziej zdyscyplinowana od obecnej ja.
—
Czy więc warto czekać na „idealny moment”?
Nie ma jednej daty, która sprawi, że nagle staniemy się bardziej zorganizowani, systematyczni czy zmotywowani. Badania nad temporal landmarks pokazują jednak, że znaczące momenty mogą pomagać nam spojrzeć na własne cele z nowej perspektywy i zwiększać gotowość do działania.
Warto więc korzystać z tego efektu, ale bez przekonania, że zmiana zaczyna się dopiero wtedy.
Jeśli wrzesień daje Ci poczucie, że chcesz uporządkować swoje życie –> wykorzystaj to. Jeśli początek semestru motywuje Cię do wyznaczenia nowych celów to świetnie. Nie musisz jednak czekać do konkretnej daty, żeby zrobić pierwszy krok.
Bo czasami największą przeszkodą nie jest brak motywacji, tylko przekonanie, że na zmianę potrzebujemy idealnego momentu.
—
Jak wykorzystać „fresh start effect” w praktyce?
Jeśli wrzesień rzeczywiście daje nam poczucie nowego początku, możemy świadomie to wykorzystać. Nie chodzi jednak o tworzenie kolejnej listy dwudziestu postanowień, których będziemy próbować przestrzegać przez najbliższe trzy dni.
Zamiast tego warto potraktować początek nowego okresu jako okazję do krótkiego zatrzymania się i zastanowienia:
Co chcę zostawić za sobą?
Czego nauczył mnie ostatni okres?
Co chciałabym robić inaczej?
Jaki jeden konkretny cel jest dla mnie teraz naprawdę ważny?
Nie potrzebujesz od września wstawać o 5:00, biegać pięć razy w tygodniu, czytać 50 książek i prowadzić idealnego planera. Jeśli chcesz coś zmienić, zacznij od czegoś, co rzeczywiście jesteś w stanie utrzymać.
—
Nie potrzebujesz nowego życia
Może więc wrzesień rzeczywiście jest dobrym momentem na mały reset. Nie dlatego, że pierwszego dnia miesiąca budzimy się jako zupełnie nowe osoby, ale dlatego, że czasami potrzebujemy symbolicznej granicy, żeby zatrzymać się i zastanowić, dokąd właściwie zmierzamy.


Leave a Reply